Najgłośniejszy i najbardziej brudny temat ostatnich tygodni to smog. Duszący, rakotwórczy pył, który szkodzi... nie tylko ludziom!

Pył zawarty w chmurze zanieczyszczeń jest zły dla nas wszystkich. Kaszlemy, dusimy się. Ratujemy się, jak można, bo zakłądamy maski lub po prostu nie wychodzimy z domu. A nasze jamniki? One nie mają wyjścia. Bo nawet największy jamniczy twardziel kiedyś musi wyjść na spacer.
Nasza niskopodłogowe jamniory mogą poczuć go szczególnie, bowiem ich noski znajdują się tuż na wysokości rur wydechowych aut. A kiedy do tego dołożymy zanieczyszczenia z piecy węglowych, mamy mieszankę, która nasila coś, co nazywamy stanem stresu tlenowego. Polega on na braku równowagi między przeciwutleniaczami, a utleniaczami. Uszkadzają się komórki białek i lipidów.

Psy, jako istoty z wyostrzonym zmysłem węchu, jeszcze mocniej czują to, co odczuwalne. Chodzą po chodnikach i trwanikach, na których osadza się brud i oleje. Nie pozwalajmy mu zatem na lizanie podloża oraz pilnujmy, bo po spacerze nie lizał łap - w ten sposób "zjadają" przyniesione toksyny. Grożą one astmą a nawet nowotworami.

Co robić? Ograniczyć spacery w najgorsze stężenie pyłu, karmić dobrą karmą i dbać o psa. Jak najczęściej zabierajcie psiaka na wycieczki w czyste miejsca, gdzie wszyscy odetchniecie świezym powietrzem. Niestety tylko - albo aż - tyle mozemy zrobić. Nie nałożymy na długą kufę antysmogowej maski.

Pozostaje nam czekać... Oby do wiosny. Już niedługo będziemy biegać po zielonych trawnikach.