Niby my wszyscy chcemy podróżować z jamnikiem. Wczasy, wyjazd słuzbowy, podróż do rodziny na święta. I z nami on - jamnior, radośnie merdający ogonem. Czasem jednak jest tak, że pies musi zostać. I co wtedy?

Nim zaczniemy płakać, a jamnik w desperacji właduje się pomiędzy świeże koszule i krawaty ułożone w naszej walizce, pomyślmy, co możemy zrobić.

Przede wszytskim, oddajmy na przechowanie psiaka w dobre miejsce. Ktoś z rodziny, kto dodatkowo jest psiolubem znanym jamnikowi, będzie idealny. Może nasza mama może przygarnąć malucha na te kilka dni? Jeśli nie mamy pod ręką rodziny, znajdźmy psiarza, który zaopiekuje się naszym psem. My, jamnikomaniacy, jesteśmy w każdym mieście w Polsce! Warto szukać i pytać, a nuż znajdzie się ktoś, kto pomoże...
Hotelik dla zwierząt to jedna z ostatnich opcji. Choć często prowadzone są one w świetny sposób, pies może odczuć pewną izolację. Będzie tam dużo zwierząt i sami musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nasz jamnior dobrze zniesie taką rozłąkę. Szczególnie jeśli na co dzień jest panem kanapy mizianym za uszkiem... caly czas.

Nigdy nie zostawiamy psa samego w domu! Nie wybierajmy opcji, w której ktoś przyjdzie go nakarmić i wyprowadzić, a zwierzę całe dnie i noce będzie spędzało samo. To najgorsze, co możemy zrobić psu.

No dobrze, miejsce znalezione! Co teraz? Pora na wyprawkę!
Do tymczasowego opiekuna dowieźmy psa z jego rzeczami. Kocykiem, który pachnie jego legowskiem, jego miseczkami i zapasem ulubionej karmy. Weźmy zajmujące go zabawki. Dobrym rozwiazaniem będzie też coś naszego - szalik czy sweter. Psy lubią mieć przy sobie zapach właściciela, łatwiej im wtedy znieść to oczekiwanie na jego powrót.
Pamiętajmy o dokumentach. Na wszelki wypadek zostawmy książeczkę zdrowia z aktualnymi szczepieniami oraz numer do naszej lecznicy.
Poinstruujmy opiekuna o tym, co pies lubi, jego zwyczajach i nawykach. W miarę możliwości, poznajmy ich wcześniej - niech dzień naszego wyjazdu nie będzie dla psa podwójnie stresujący. Z pewnością łatwiej psu jechać w miejsce, które zna.


A potem ruszajmy w drogę! Co bardziej stęsknieni właściciele mówią do telefonicznej słuchawki. Z drugiej strony siedzi pies. Zdziwiony tym, że słyszy swojego właściciela. Trochę szczęśliwy, a trochę zszokowany. Czekający na jego powrót!