news Kopia

Nie zostawiaj mnie...

czyli o lęku separacyjnym

Magda Urban

26-01-2011

Mój Pies: 2/2011 (233)

Jak słynna amerykańska trenerka Nicole Wilde zmagała się z lękiem separacyjnym adoptowanej suczki Sierry.

Rok temu Nicole Wilde i jej mąż adoptowali ze schroniska młodą wilczastą suczkę Sierrę. Okazała się psem prawie idealnym – miłym i łagodnym. Prawie idealnym, bo miesiąc po adopcji wiadomo już było, że Sierra cierpi na wyjątkowo silną postać lęku separacyjnego.

Zaczęło się od tego, że Nicole zaniepokoiło zachowanie suczki, gdy domownicy wracali do domu. Witała ich histerycznie, z paniką w oczach i spazmatycznym dyszeniem, co wskazywało, że pod ich nieobecność musiała przeżywać duży stres. Nicole postanowiła więc sprawdzić, co się dzieje, gdy Sierra jest sama, i zostawiła włączoną kamerę. Gdy obejrzała nagrania, przeraziła się. Suczka przez trzy kwadranse niespokojnie krążyła po domu, najpierw popiskując, potem skomląc, szczekając, aż w końcu rozdzierająco skowycząc. Nicole nie zaskoczyło samo pojawienie się problemu separacyjnego, lecz jego natężenie.
Przejąć się lękiem
Lęk separacyjny, czyli obawa przed pozostawaniem w samotności, to dziś niestety jedna z najczęstszych dolegliwości psychicznych nękających psy. – Ma na to z pewnością wpływ nasz styl życia – mówi Nicole Wilde. – Dawno minęły czasy, w których kobiety całe dnie spędzały w domu z dziećmi i zwierzętami. Dziś w licznych rodzinach dorośli do wieczora przebywają w pracy, a dzieci w szkole i na zajęciach dodatkowych, zatem psy zostają same na wiele godzin. Niektóre nie są w stanie wytrzymać tak długiej izolacji.
Lęk separacyjny objawia się u psa niepokojem o różnym natężeniu: od lekkiego stresu po totalną panikę. Często towarzyszy mu niszczenie przedmiotów, próba wydostania się na zewnątrz (drapanie i gryzienie framug okiennych i drzwiowych), załatwianie w domu potrzeb fizjologicznych oraz wokalizacja – od popiskiwania i skomlenia, przez wielogodzinne szczekanie, aż po wycie.
Wielu właścicieli wciąż nie potrafi rozpoznać lęku separacyjnego i dlatego niezbyt się przejmuje zachowaniem psa, o ile nie jest ono bardzo uciążliwe dla otoczenia. – Zdziwiło mnie, że znajomi nie rozumieli, iż dostrzegam problem w zachowaniu Sierry – mówi Nicole. – To prawda, że nasza suczka niczego nie niszczyła ani nie załatwiała się pod naszą nieobecność, a jej wycie nie przeszkadzało nikomu, bo sąsiedzi mieszkają dość daleko od nas. Ja jednak widziałam na nagraniu z kamery, jak bardzo cierpi.
img6116y
Santos - jamniczek odebrany niedawno ze schroniska- cierpi na lęk separacyjny
objawiający się wyciem podczas nieobecności domowników i ślinotokiem.
Ryzyko zakochania się
Lęk separacyjny bywa skutkiem nagłej zmiany w życiu zwierzęcia. Na przykład szczenię, które dotąd wychowywało się w grupie, trafia do nowego domu, w którym zostaje zamknięte na noc w kuchni czy w garażu. W przyzwyczajonym do nieustannego przebywania w towarzystwie zwierzaku izolacja budzi poczucie zagrożenia i przerażenia. Poczucia opuszczenia doświadcza też pies, który trafił do schroniska porzucony przez opiekunów.
Innym źródłem lęku może być traumatyczne doświadczenie, które zwierzę przeżyło pod nieobecność właściciela. – W pewnym domu wybuchł pożar i choć psa uratowano, incydent wywołał u niego skrajną postać lęku separacyjnego – mówi Nicole. Może też być tak, że pies zaczyna na coś chorować i szuka wsparcia u właściciela. Czasem boi się zostawać sam w nocy, bo wtedy silniej odczuwa ból. Bierze się to zapewne stąd, że nie dzieje się wtedy nic, co mogłoby odciągnąć jego uwagę od cierpienia. Obawa przed samotnym zostawaniem domu bywa też związana ze starzeniem się zwierzaka.
Choć wydaje się, że lęk separacyjny dotyczy głównie psów adoptowanych ze schroniska, to nikt, kto decyduje się na psa, nie powinien z góry zakładać, że go ten problem ominie.
– Nie zniechęcam nikogo do adoptowania psa, ponieważ nie wszystkie psy zmieniające w ten sposób dom mają problemy separacyjne – mówi Nicole Wilde. – Wiele z nich szybko przystosowuje się do sytuacji i staje się fantastycznymi członkami rodziny. Prawdą jest oczywiście, że biorąc szczeniaka, masz większą możliwość kształtowania jego psychiki, a więc również zapobiegania problemom separacyjnym, lecz jednocześnie nie masz żadnej gwarancji, jaki temperament odziedziczył twój psiak, więc wciąż ponosisz ryzyko. Zatem czy weźmiesz psa od hodowcy, czy ze schroniska, jest to trochę tak jak z zakochaniem się – ryzykujesz, że będą problemy, lecz masz nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku to doświadczenie będzie ich warte.
NN 2
Nika - jamniczka adoptowana ze schroniska przez Panią Mariolę - cierpi na lęk separacyjny.
Jest po traumatycznych przeżyciach. Została porzucona poprzez przywiązanie do słupa.
Suczka sika na łóżka podczas nieobecności domowników
Obecnie z Niką pracuje behawiorystka
Ćwiczenie samotności
Wielu ludzi wprowadza psa do domu w czasie urlopu lub długiego weekendu. – Wzięcie psa wtedy, gdy możemy poświęcić mu dużo czasu, to dobry pomysł. Od razu trzeba jednak zacząć z nim ćwiczyć pozostawanie w samotności – radzi Nicole. – Najpierw nauczmy go czuć się komfortowo, gdy znajduje się w różnych miejscach w domu oddzielonych bramką lub przebywa w zamkniętej klatce, podczas gdy my zajmujemy się swoimi sprawami.
Gdy pies przywyknie do czasowej izolacji w domu w obecności ludzi, zacznijmy zostawiać go zupełnie samego na kilka minut. Stopniowo wydłużajmy nasze wyjścia, a z czasem dojdziemy do tego, że będziemy mogli go zostawić samego na kilka godzin. – Takie postępowanie w dużej mierze zapobiegnie rozwojowi problemów separacyjnych – zapewnia Nicole Wilde.
001
Pajdzioszek - piesek po traumie w okresie szczenięcym - ma lęk separacyjny.
Lęk został przepracowany, lecz pies niechętnie pozostaje sam i to na krotki czas.
Solidne podstawy
Zaczynając terapię Sierry, jako doświadczona, wszechstronnie wykształcona trenerka Nicole wiedziała, że nie ma tu drogi na skróty i że w różnych dziedzinach życia psa trzeba wprowadzić zmiany. Pierwszym krokiem jest program „solidne podstawy” obejmujący środki zapobiegające pojawieniu się napadów lęku podczas terapii. Żeby to osiągnąć, organizujemy spotkania ze znajomymi tak, by pies mógł nam towarzyszyć (np. w parku), oddajemy go do świetlicy w ciągu dnia lub zatrudniamy petsittera, korzystamy też z usług hotelu dla psów.
– Dla wielu właścicieli wprowadzenie środków zapobiegawczych będzie najtrudniejszym etapem w terapii psa – mówi Nicole. – Nasze życie zostało wywrócone do góry nogami, ponieważ podstawowym warunkiem powodzenia przedsięwzięcia jest to, by nie zostawiać psa samego na dłużej, niż jest w stanie wytrzymać.
Nicole i jej mąż przez kilka miesięcy odrzucali wszelkie zaproszenia na spotkania i imprezy, a swoje wyjazdy zgrywali tak, by zawsze któreś z nich mogło zostać w domu z Sierrą. Nawet na 20. rocznicę ślubu pojechali z psem na kemping, zamiast polecieć na egzotyczną wycieczkę.
Kolejna sprawa to zapewnienie zwierzakowi dobrego żywienia oraz ćwiczenia ruchowe i umysłowe. No i budujemy jego pewność siebie. Chodzi o to, żeby zrozumiał, iż właściciel jest liderem: jest mądrzejszy i więcej potrafi. Nie wolno stosować wobec zwierzaka przemocy (świadczy to o naszej słabości), lecz trzeba egzekwować polecenia. – Pies powinien mieć przywiązaną linkę do obroży, żeby móc bezkonfliktowo wyprowadzić go z pokoju, gdy nie wykonuje poleceń – mówi Nicole Wilde. Inne przydatne sposoby budowania pewności siebie psa to uczenie go sztuczek, uprawianie z nim psich sportów czy tropienia.
Drugim etapem jest program modyfikacji zachowań polegający na stopniowym odwrażliwianiu psa na bodźce związane z pozostawaniem w samotności, trzeci zaś to terapie uzupełniające, takie jak feromony, muzykoterapia, esencje kwiatowe i owijanie ciała.
Może się też zdarzyć, że nie obejdzie się bez zastosowania na jakimś etapie środków farmakologicznych – i tak było w wypadku Sierry. – Hipokryzją jest odmówienie podania psu leku, powołując się na jego dobro i jednoczesne godzenie się z jego ciepieniem. Chroniczny stres nie jest przecież obojętny dla zdrowia. Oczywiście leki należy stosować jedynie jako uzupełnienie terapii modyfikacji zachowań – uważa Nicole. Wskazaniem do ich podania jest kaleczenie się psa podczas prób ucieczki z domu, a także stres tak silny, że powoduje ślinienie się, drżenie i ziajanie zwierzaka. Nicole długo wzbraniała się przed farmakoterapią, ale w końcu zdecydowała się na podanie Sierrze leku przeciwdepresyjnego, a efekty jego działania były widoczne już po tygodniu.
Książka w strzępach
Problemy separacyjne Sierry praktycznie zniknęły wraz z pojawieniem się w domu Nicole mieszańca siberian husky Bodhiego. – Nim jednak wzięliśmy Bodhiego, Sierra była już w stanie zostawać na trzy, cztery godziny sama w domu – mówi Nicole. – Oznacza to, że w kilka miesięcy zrobiliśmy znaczne postępy, jeśli wziąć pod uwagę, że gdy do nas trafiła, nie wytrzymywała w samotności nawet pół godziny.
Historię zmagań Sierry z lękiem separacyjnym Nicole Wilde opisała w swojej najnowszej książce noszącej tytuł „Nie zostawiaj mnie” (ukazała się w Stanach Zjednoczonych pod koniec ubiegłego roku), którą zadedykowała suczce. Poprzedni poradnik, „Mój pies się nie boi”, był inspirowany problemami lękowymi suczki owczarka niemieckiego Soko. Na pytanie, o czym będzie książka dedykowana Bodhiemu, Nicole odpowiada, śmiejąc się: – Z pewnością będzie ona w strzępach! Bodhi jest bowiem książkowym przykładem dorastającego samca, który potrzebuje szkolenia, nauki manier i zasad… no i oczywiście mnóstwa miłości. Adoptowaliśmy go ze schroniska. Pewien student oddał go tam, twierdząc, że nie może dłużej trzymać psa. Mam taką teorię, że Bodhi zjadł drzwi od jego pokoju. Sama bowiem widzę, że co na jego drodze, to nieprzyjaciel – u nas rozprawił się już z małą lodówką i kanapą w salonie, nie licząc różnych drobiazgów. Wciąż mu powtarzam, że ma wielkie szczęście, że jest taki słodki!
tak może się zakończyć samotny pobyt pieska z lękiem separacyjnym
Magda Urban
***
Mity separacyjne
Mit: Jeśli pozwolę psu spać w łóżku, przyczynię się do powstania lęku separacyjnego.
Prawda: Nie ma to znaczenia, chociaż rozpieszczanie psa z problemem separacyjnym może utrudniać terapię.
Mit: Drugi pies dotrzyma towarzystwa pierwszemu i rozwiąże jego problem.
Prawda: Nie ma tu reguły. Czasem jego obecność pomoże, a kiedy indziej może się to skończyć tak, że mamy dwa psy z lękiem separacyjnym.
Mit: Szczenię zawsze skomli podczas pierwszej nocy w nowym domu, najlepiej więc przetrwać to, wkładając zatyczki do uszu.
Prawda: Bardzo często właśnie w tym momencie pies nabywa lęku separacyjnego.

Magda Urban

Czy ktoś z Państwa ma własne doświadczenia w tej materii ? Czy ktoś może podzielić się włanymi metodami, które skutkują ?

Zapraszamy na watek piesków z lękiem separacyjnym:

Klik.>  Jamnik ma lęk separacyjny