news Kopia

Andrzej Mleczko - świat kreską pisany...

Andrzej Mleczko to bez wątpienia najwybitniejszy polski rysownik - cynik, złośliwiec, filozof...

Narysował pan tysiące rysunków. Czy z perspektywy czasu uważa pan, że to ma sens, że wybrał pan właściwą drogę?

Obawiam się, że sensu to nie ma żadnego, ale wybór był chyba właściwy, bo nic innego nie potrafię robić.

Co w takim razie ma sens według Andrzeja Mleczki?

Z moich wieloletnich badań i obserwacji wynika, że kompletnie nic nie ma sensu.

No, może tylko ewentualnie rozważanie tajemnicy bytu i niebytu lub medytacja o absurdalności i marności tego świata.

Zajmuje mi to kilkanaście godzin na dobę. W przerwach staram się to i owo narysować.

 

 

Nie sądzi pan, że facet, który rysuje zabawne rysunki, powinien być trochę większym optymistą?

Trudno być optymistą, kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że koniec świata jest blisko.

 

Jest rysunek, którego pan nie lubi, który po prostu się nie udał?

Bardzo wiele. Dotyczy to nie tyle pomysłu, ile sposobu narysowania. U mnie na ścianie nie wisi żaden mój rysunek,

ponieważ cały czas odczuwałbym potrzebę, żeby go poprawiać. Wiem, że teraz bym go narysował inaczej.

Prawdę mówiąc za każdym razem, gdy skończę rysować, mam ochotę powtórzyć ten sam pomysł jeszcze raz.

Takie stałe niezadowolenie, żeby nie powiedzieć upierdliwość, to podobno cecha typowa dla Koziorożca.

Zazdroszczę artystom, którzy wpadają w zachwyt na widok swoich dokonań. To bardzo uprzyjemnia życie.

 

 

Ciekawe, czy miał pan propozycje reklam od przemysłu mleczarskiego?

Zdarzyło się parę razy. Do współpracy jednak nie doszło, bo nie dogadaliśmy się co do spraw zasadniczych.

A ile trzeba zapłacić Mleczce, żeby był zadowolony?

O pieniądzach dżentelmeni nie rozmawiają. Dżentelmeni pieniądze mają.

i ostatnie.... powaląjace :)

Wykorzystano fragmenty wywiadu z Playboya

TEKST: Łukasz Klinke, Piotr Szygalski

całość wywiadu