Jamniki - choć małe - mają w sobie ogromną siłę. Ta siła często przemienia się w niszczycielskie zapędy. Mało która zabawka ujdzie z życiem podczas starcia z jamniczymi zębiskami. Rozwiązaniem może być... bałwanek. Czyli KONG.

Kong to specjalna zabawka, zrobiona w całości z kauczuku. Kształtem przypomina bałwanka właśnie, a przez całą jej długość, w środku jest wydrążona dziura. Służy ona za miejsce, ktore należy nafaszerować jedzeniem. Ale po kolei!

Kongi mogą być rozwiązaniem dla tych, których jamniki kochają niszczyć, często także to, co do niszczenia nie służy. Buty, meble czy nasze rzeczy osobiste. Cała zabawa polega na tym, że pies zajmuje się wydobywaniem ze środka jedzenia, gryzie i żuje, co z kolei aktywizuje w jego mózgu serotoninę - hormon szcześcia. Dzięki temu psiak odczuwa szczeście i spokój, a my... my też. ;)

Kongi idealne są jako zabawki na dłużej - kiedy wychodzimy i musimy zająć czymś psa. Istnieją różne  wielkości, dostosowane do psiego wieku.

 

 

No dobrze, ale w czym tkwi sekret? W smaku! Wspomiana dziura powinna zostać wypełniona pysznym jedzonkiem. Zainteresowany pies zacznie wydobywać ze środka to, co tam włożmy, a to... zajmie mu sporo czasu.
Na początku pokażmy psu, jak to działa. Włóżmy do środka kilak luźnych smaczków lub wysmarujmy czymś, co będzie mógł wylizać. Następnie włóżmy do środka więcej rzeczy, ale wciąż łatwych do wyjęcia - tak, by pies powoli uczył się nowej zabawy. Kiedy to opanujmy, faszerujmy konga ciasno i do pełna.
Czym? Wszystkim tym, co pies je! Suchą karmą czy smaczkami, psim pasztetem - dobrze skleja "farsz", warzywami, owocami, otrębami. W sieci można znaleźć mnóstwo przepisów na to, czym takiego konga nafaszerować.

Oto przed Wami nowa wersja psiej zabawy! Zajmująca, smakująca i dobrze wpływająca na zwierzaka. Korzystacie?